Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

Płacz dziecka na szarym kartonie

Swans to legenda muzyki. 32 lata na scenie, 13 albumów na koncie. Charakterystyczny styl, niepowtarzalne i niezapomniane koncerty. Obok tej nowojorskiej grupy nie sposób przejść obojętnie. Swoją muzyką niszczą, demolują, fatygują. Bezwzględnie rozprawiają się ze słuchaczem rzucając w jego kierunku jazgotem, transowymi rytmami, trzaskami, piskami, a także mrokiem, rozpaczą, przerażeniem, niepokojem. Jeśli tak, to dlaczego praktycznie cała współczesna alternatywna / awangardowa / eksperymentalna scena muzyczna chce być jak oni, a ich kilkunastomiesięczne trasy koncertowe cieszą się tak dużą popularnością, zarówno wśród krytyków, jak i zwykłych słuchaczy? Bo wypada; bo wszyscy słuchają, to ja też powinienem; bo są fajni i modni? Swans to coś o wiele więcej – to historia, która dzieje się na naszych oczach.

Być może  faktycznie już wszystko było. Może rzeczywiście wszystko co można było zrobić w muzyce, ktoś już kiedyś nagrał, a my jesteśmy świadkami zbierania poszczególnych, już starych…