Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2014

Demagog, który zawładnął społeczeństwem

Dziewiątego lutego 1950 roku w Wheeling w Zachodniej Wirginii Joseph R. McCarthy, mało znany senator republikański z Wisconsin, oznajmił, że posiada listę nazwisk osób związanych z Partią Komunistyczną, a znajdujących się w Departamencie Stanu. Ameryka, prowadząca w tym czasie zimnowojenną rozgrywkę ze Związkiem Radzieckim, była niezwykle wyczulona na wszelkie wpływy komunistyczne, dlatego też wystąpienie McCarthy’ego wzbudziło popłoch zarówno w rządzie jak i społeczeństwie amerykańskim i stało się początkiem fali represji wobec ekspansji komunistycznej na terenie Stanów Zjednoczonych. 

Joseph McCarthy urodził się 14 listopada 1908 roku w niezamożnej rodzinie farmerskiej w Wisconsin. Już jako dziecko musiał ciężko pracować by pomóc rodzicom w utrzymaniu. W wieku lat 14 założył swoją własną farmę kurcząt (miał ich 10 tysięcy). Jednak ze względu na chorobę płuc, nie udało mu się zrealizować przedsięwzięcia do końca. Rozpoczął więc studia inżynierskie, a później prawnicze. Czynnie brał …

Fenomen Marvela

O super-mocy i ratowaniu świata marzył w dzieciństwie chyba każdy z nas. W komplecie oczywiście dziewczyna i złoczyńca, który jest równie „super”, jak „super” jest nasza moc (w końcu z czyichś rąk trzeba piękne dziewczę razem ze światem uratować). No i kostium, oczywiście, o tym nie można zapomnieć! Nikt też nie zdziwi się, jeśli w trakcie naszych zmagań z siłami zła spotkamy tajemniczego jegomościa z opaską na oku, a w pewnym momencie zagada nas miły staruszek, o którym nawet nie pomyślimy, że to sam Stan Lee.

No dobrze, a kto miewał podobne fantazje w przeciągu paru ostatnich lat bądź miesięcy? Czyżbym widział las rąk? Zapewne nie pomylę się, ryzykując stwierdzenie, że do kin na filmy o super-bohaterach wciąż tłumnie chodzimy? I jak mniemam, za każdym razem, na początku seansu widzimy pojawiający się dumnie na czerwonym tle napis: MARVEL. Taki stan rzeczy nie dziwi, gdyż w dzisiejszych czasach, obok filmów tego studia przejść obojętnie po prostu się nie da.

Ten miły starszy pan na …

Amerykański Gortat w polskim sosie

Dla wszystkich spoglądających nie tylko na wydarzenia z piłkarskich stadionów, ale i na koszykarskie parkiety jedną z najważniejszych informacji ostatnich tygodni było podpisanie przez Marcina Gortata nowego kontraktu z Washington Wizzards. Pięcioletnia umowa opiewająca na kwotę ok. 60 mln dolarów robi wrażenie. To jednak nie wielkie pieniądze na koncie jedynego Polaka w NBA czynią go postacią wyjątkową. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że Gortat jest najbardziej „amerykańskim” sportowcem reprezentującym biało czerwone barwy, a jego historia to coś więcej niż spełnienie American Dream. Dlaczego w ogóle 60 milionów znajdzie się na koncie łodzianina, który po raz pierwszy piłkę do koszykówki trzymał w ręku mając 17 lat? Ostatni tak duży kontrakt Polaka stanowi niejako zwieńczenie jego kariery w NBA. Droga jaką przeszedł od wyboru z 57 numerem w mocnym drafcie 2005 roku po lipiec 2014 i podpisanie wspomnianej umowy była dość długa. Na tak duży sukces sportowo-komercyjny Gortata, jak w…