Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2013

What is this shit, really?

O Bobie Dylanie napisano chyba już wszystko, co tylko było można. Na jego temat powstaje mnóstwo książek i prac naukowych, odbywają się konferencje, omawiające jego dorobek oraz miejsce w historii amerykańskiej muzyki i literatury. Dylanologia kwitnie. Wszyscy wiemy jak wielką postacią w historii USA jest ten człowiek, jak wiele legendarnych płyt nagrał. Jego wkład w kulturę przekracza jego dokonania studyjne i niejednokrotnie zahacza o takie obszary jak jego słynne, przełomowe wręcz koncerty oraz całe sesje nagraniowe. Po Internecie krążą całe tony nieopublikowanych materiałów, które dokumentują te wydarzenia, a oddani fani zasłuchują się w nich już od wielu lat. W 1991 roku postanowiono w pewien sposób nadać im realną, oficjalną formę, co zapoczątkowało The Bootleg Series, którego najnowsza, bardzo kontrowersyjna i niejednoznaczna odsłona, będzie miała swoją premierę już 27 sierpnia 2013 roku.
Od samego początku wydawnictwa te cieszyły się ogromną popularnością wśród zagorzałych fanó…

Piękny i Bestia

Lato w pełni, sezon urlopowy trwa w najlepsze, a jednak "wielka polityka" nie zna słowa "wakacje". Podczas gdy większość z nas odpoczywa na ciepłym piasku, nad morzem albo urządza przyjemny biwak na łonie natury, "najważniejsi" tego świata nieustannie planują spotkania na szczycie, obmyślają strategie i plany działania na kolejne lata. Niewątpliwie Barack Obama jest najbardziej (a przynajmniej dużo bardziej niż inni na podobnych stanowiskach) zapracowanym człowiekiem na świecie, jako prezydent ogromnego, a zarazem tak liczącego się w świecie mocarstwa jakim są Stany Zjednoczone. Trzeba jednak pamiętać, że prezydent nie pracuje sam, stoi za nim szereg doradców, asystentów, sekretarzy i oni - Secret Service. Agenci pracują w wymiarze 24/7, pod ogromną presją i w stanie najwyższej gotowości. Artykuł ten jednak nie będzie poświęcony samym funkcjonariuszom (chociaż ich praca niewątpliwie zasługuje na więcej uwagi). Bardziej interesujące są dla mnie technologie…

Przyzwyczajenie do świetności

Mamy 22 września 2011 roku, późny wieczór. W centrum Montrealu jest piękna pogoda, sprzyjająca dobrej zabawie pod gołym niebem. Tego dnia wydarzy się coś niezwykłego. Tysiące ludzi zmierzają na Place des Festivals, by na nieco ponad półtorej godziny przenieść się w inną rzeczywistość. Światła ogromnej sceny gasną, na telebimach zaczynają pojawiać się obrazy zapowiadające nadchodzące widowisko. Tłum wiwatuje, klaszcze, krzyczy. Jest ich około 100,000, nikt nie jest w stanie dokładnie zliczyć, w końcu każdy był zaproszony na to święto. Wreszcie przy dźwiękach monumentalnego wprowadzenia przed fanami pojawia się 8 artystów, których łączy coś niesamowitego. Wspólna historia, historia jednego z najistotniejszych zespołów naszych czasów. Historia o nazwie Arcade Fire.

Kiedy Win Butler zaczynał występy pod tą nazwą, dokładnie dziesięć lat przed tym wieczorem, chyba nie zdawał sobie sprawy w jak krótkim czasie uda mu się osiągnąć coś, o czym marzy każdy muzyk. Na początku tworzył zespół jeszcz…